Abanotubani: tbiliska dzielnica siarkowych łaźni

Abanotubani to historyczna dzielnica siarkowych łaźni w Tbilisi, stolicy Gruzji (kraju na Kaukazie Południowym) — miejsce, w którym, jak głosi własna legenda założycielska miasta, narodziło się Tbilisi. Leży na południowo-wschodnim skraju Starego Miasta, w wąskiej dolinie, gdzie potok Tsavkisistsqali wpada do Mtkvari, na naturalnie gorącej, bogatej w siarkę wodzie geotermalnej, która wydobywa się tu na powierzchnię, odkąd tylko sięga zapisana historia tego miejsca. Nazwa oznacza po prostu „dzielnicę łaźni” po gruzińsku (abano + ubani), a ceglane kopuły wieńczące dachy tej okolicy — przebite niewielkimi świetlikami, z których czasem unosi się para — wyznaczają łaźnie wzniesione nad źródłami. Kopuły te należą do najbardziej rozpoznawalnych elementów panoramy Tbilisi, a woda pod nimi jest, całkiem dosłownie, powodem, dla którego miasto istnieje w tym właśnie miejscu.

Czym jest Abanotubani?

Abanotubani to dzielnica łaźni Starego Tbilisi, wzniesiona nad naturalnymi, gorącymi źródłami siarkowymi u stóp Twierdzy Narikala. Jej charakterystyczne niskie ceglane kopuły przykrywają na wpół podziemne łaźnie zasilane bezpośrednio wodą geotermalną o temperaturze około 38–40 °C, używaną do kąpieli od ponad 1500 lat. Według legendy to źródła skłoniły króla Wachtanga Gorgasali do założenia Tbilisi w tym miejscu w V wieku, a nazwa miasta pochodzi od gruzińskiego tbili („ciepły”). Kilka łaźni wciąż działa — najsłynniejszą jest bogato wyłożona kafelkami Chreli Abano (czyli „kolorowa łaźnia”, znana także jako Łaźnie Orbeliani) — oferując prywatne pokoje wynajmowane na godziny, tradycyjny peeling kisi oraz masaże. Spacer po dzielnicy jest bezpłatny; kąpiel to przeżycie, po które przyjeżdża większość odwiedzających.

Źródła u początków miasta

Według legendy założycielskiej miasta król Wachtang Gorgasali polował w V wieku, gdy jego sokół zagnał bażanta do jednego z gorących źródeł — a ptak wyszedł z niego ugotowany przez wodę. Pod wrażeniem król postanowił zbudować swoją stolicę w tym miejscu (przeniesienie dokończyli jego następcy). Niezależnie od tego, czy opowieść ta odzwierciedla rzeczywiste wydarzenia, wyraża ona coś prawdziwego o więzi między miastem a tą cechą geologiczną: nazwa Tbilisi pochodzi wprost od gruzińskiego tbili, „ciepły”, na określenie tych źródeł, a woda termalna zasilająca dziś łaźnie to ta sama woda, która definiuje to miejsce od starożytności. Źródła nie są ciekawostką, obok której miasto wyrosło — to one są powodem, dla którego miasto tu jest.

Łaźnie rozkwitały przez ponad tysiąc lat: pod koniec XIII wieku odnotowano w Tbilisi około 65 łaźni (do dziś przetrwało zaledwie kilka), a dzielnica leżała na szlakach handlowych przecinających Kaukaz. O łaźniach wspominał Marco Polo; na przestrzeni wieków przewinęły się przez nie postacie od Puszkina przez Aleksandra Dumasa po Czechowa — co świadczy o miejscu, które zawsze było w równej mierze instytucją życia towarzyskiego, co miejscem do mycia.

Łaźnie

Obecne budynki łaźni pochodzą w większości z XVII–XIX wieku, choć łaźnie w rozmaitych formach zajmowały tę dolinę przez znacznie ponad tysiąc lat (same kopuły są późniejszym dodatkiem, wzniesionym, by zatrzymać ciepło nad na wpół podziemnymi salami kąpielowymi, ze świetlikami wpuszczającymi światło i pozwalającymi ujść siarkowej parze). Kilka wciąż działa, od prostych łaźni publicznych po wystawnie wyposażone obiekty prywatne.

Najczęściej fotografowana jest Chreli Abano — „kolorowa” lub „malowana” łaźnia, znana także jako Łaźnie Orbeliani — której wyłożona niebieskimi kafelkami, inspirowana stylem perskim fasada ostro odcina się od otaczającej ją surowej cegły. Ta estetyka odzwierciedla długi okres irańskich wpływów kulturowych w tej części Gruzji, a fasada jest jednym z najczytelniejszych zachowanych architektonicznych ich wyrazów w Tbilisi; odnowiona i ponownie otwarta w 2017 roku, Chreli Abano jest dziś najbardziej dopracowaną (i najpopularniejszą wśród turystów) z łaźni. Inne znane obiekty to Łaźnia nr 5 (jedna z najstarszych i najbardziej tradycyjnych) oraz Łaźnia króla Erekle.

Standardowy układ to szereg prywatnych pokoi, każdy z zagłębionym kamiennym lub wyłożonym kafelkami basenem zasilanym wodą siarkową, wynajmowanych na godziny dla osób indywidualnych lub małych grup. Istnieją też tańsze łaźnie publiczne, zwykle z podziałem na płcie i o bardziej wspólnotowym charakterze. Woda jest naturalnie ciepła i silnie zmineralizowana, a zawartość siarki nadaje jej charakterystyczny zapach — nutę siarkowodoru, woni zepsutych jaj, której większość osób przestaje zauważać po kilku minutach. Jej renoma lecznicza, zwłaszcza w przypadku schorzeń skóry i dolegliwości stawowych, utrzymuje się nieprzerwanie od średniowiecza, a łaźnie od dawna służyły jako przestrzenie życia towarzyskiego, gdzie zawierano interesy, podtrzymywano relacje i organizowano życie wspólnoty — daleko wykraczając poza zwykłą higienę.

Kisi (energiczny, głęboki peeling wykonywany szorstką rękawicą przez obsługującego, zwanego mekise) jest dostępne w większości renomowanych łaźni i jest w pełni częścią autentycznego przeżycia dla tych, którzy gotowi są mu się poddać — w efekcie skóra staje się zauważalnie czystsza, niż zdołałby to osiągnąć jakikolwiek prysznic. Oferowane są także rozmaite masaże, których jakość znacznie różni się między obiektami.

Łaźnie siarkowe nie są pomyślane dla osób łatwo płoszliwych: woda jest gorąca, zapach obecny, a w starszych obiektach pomieszczenia są raczej funkcjonalne niż luksusowe. Nowsze i bardziej nastawione na turystów łaźnie (a wśród nich Chreli Abano) znacznie unowocześniły swoje wyposażenie i stanowią wygodniejsze wprowadzenie; starsze miejsca mają patynę i autentyczność, których odnowione wersje nie zdołają w pełni odtworzyć. To prawdziwy wybór z kompromisem i warto dokonać go świadomie.

Dzielnica

Spacer po Abanotubani bez wchodzenia do łaźni jest wart zachodu już dla samej architektury i atmosfery. Jej uliczki należą do najwęższych i najbardziej klimatycznych w Starym Mieście, a połączenie kopułowych budynków łaźni, tradycyjnych domów na okolicznych zboczach, małych mostków nad Tsavkisistsqali oraz Twierdzy Narikala na grani tuż powyżej tworzy otoczenie odmienne od reszty historycznego centrum. Para unosząca się ze świetlików kopuł przy chłodnej pogodzie nadaje dzielnicy nieco nieziemski charakter, któremu fotografowie nie potrafią się oprzeć.

Mały wąwóz Tsavkisistsqali, na wschodnim skraju dzielnicy, prowadzi na południe do Wodospadu Leghvtakhevi i wejścia do Narodowego Ogrodu Botanicznego — łącząc dzielnicę łaźni z naturalnym krajobrazem, który zaczyna się zaledwie kilka metrów od miejskiej tkanki. Łaźnie, wąwóz, wodospad i ogród razem czynią południowo-wschodni narożnik Starego Miasta jednym z najbardziej skoncentrowanych obszarów godnych uwagi w całym mieście.

Abanotubani jest także dolnym podejściem do Narikali: ścieżki wspinające się z dzielnicy łaźni przez położone wyżej uliczki mieszkalne prowadzą wprost do murów twierdzy i pomnika Matki Gruzji (Kartlis Deda) na grani, co czyni z dzielnicy naturalny punkt wyjścia do wejścia na najważniejszy wyniesiony punkt widokowy miasta.

Dojazd i zwiedzanie

  • Lokalizacja: Abanotubani, Stare Tbilisi — u stóp Twierdzy Narikala, wzdłuż potoku Tsavkisistsqali, na południowo-wschodnim skraju Starego Miasta.
  • Dzielnica: dostępna swobodnie o każdej porze; spacer jest bezpłatny.
  • Łaźnie: kilka działa codziennie, zwykle od rana do późnego wieczora (niektóre, w tym Orbeliani/Chreli Abano, są otwarte do późnej nocy). Prywatne pokoje są rozliczane za pokój na godziny; tańsze łaźnie publiczne są zwykle z podziałem na płcie. Peeling kisi i masaże kosztują dodatkowo. Rezerwacja z wyprzedzeniem (zwłaszcza w przypadku Chreli Abano w szczycie sezonu) jest wskazana.
  • Połącz z: Twierdzą Narikala i pomnikiem Matki Gruzji (w górę zbocza), Wodospadem Leghvtakhevi i Narodowym Ogrodem Botanicznym (w górę wąwozu) oraz resztą Starego Miasta tuż po sąsiedzku.

FAQ o podróżach po Kaukazie

Abanotubani to historyczna dzielnica siarkowych łaźni Starego Tbilisi, wzniesiona nad naturalnymi, gorącymi źródłami u stóp Twierdzy Narikala. Nazwa oznacza po gruzińsku „dzielnicę łaźni”, a okolica jest rozpoznawalna po niskich ceglanych kopułach, które przykrywają na wpół podziemne łaźnie zasilane bezpośrednio geotermalną wodą siarkową o temperaturze około 38–40 °C. Ludzie kąpią się tu od ponad 1500 lat — według legendy to źródła skłoniły króla Wachtanga Gorgasali do założenia Tbilisi w tym miejscu w V wieku, a nazwa miasta pochodzi od gruzińskiego słowa oznaczającego „ciepły”. Kilka łaźni wciąż działa do dziś, oferując prywatne pokoje, tradycyjny peeling kisi oraz masaże.

To w istocie powód, dla którego miasto istnieje. Według legendy założycielskiej król Wachtang Gorgasali polował w V wieku, gdy jego sokół zagnał bażanta do gorącego źródła, a ptak wyszedł ugotowany; pod wrażeniem wody król postanowił zbudować tu swoją stolicę. Niezależnie od tego, czy opowieść jest dosłownie prawdziwa, nazwa Tbilisi pochodzi wprost od tbili, „ciepły”, na określenie tych źródeł. Do XIII wieku odnotowano w mieście około 65 łaźni, Marco Polo o nich pisał, a na przestrzeni wieków służyły one jako ośrodki życia towarzyskiego w równej mierze, co miejsca do mycia.

Chreli Abano — „kolorowa” lub „malowana” łaźnia, znana także jako Łaźnie Orbeliani — to najczęściej fotografowana łaźnia w Abanotubani, natychmiast rozpoznawalna po wyłożonej niebieskimi kafelkami, inspirowanej stylem perskim fasadzie, która odzwierciedla długi okres irańskich wpływów kulturowych w tej części Gruzji. Odnowiona i ponownie otwarta w 2017 roku, jest dziś najbardziej dopracowaną i najpopularniejszą wśród turystów z łaźni, z nowoczesnymi prywatnymi pokojami i częścią spa. Inne znane łaźnie to tradycyjna Łaźnia nr 5 oraz Łaźnia króla Erekle.

Kisi to energiczny, głęboki peeling wykonywany szorstką rękawicą przez obsługującego (mekise) — pozostawia skórę znacznie czystszą niż zwykły prysznic i jest w pełni częścią autentycznego przeżycia. Same łaźnie są w starszych obiektach raczej funkcjonalne niż luksusowe: woda jest gorąca i silnie zmineralizowana, a wyczuwalny jest zapach siarki (zepsutych jaj), którego większość osób przestaje zauważać po kilku minutach. Większość odwiedzających wynajmuje prywatny pokój na godziny; istnieją też tańsze łaźnie publiczne, zwykle z podziałem na płcie. Nowsze, nastawione na turystów łaźnie są wygodniejsze; starsze mają więcej patyny i atmosfery.

Tak — spacer po dzielnicy jest bezpłatny i wart zachodu już dla samej architektury i atmosfery, z kopułowymi łaźniami, wąskimi uliczkami, małymi mostkami nad potokiem oraz Twierdzą Narikala wznoszącą się tuż powyżej. Tuż za nią mały wąwóz Tsavkisistsqali prowadzi do Wodospadu Leghvtakhevi i wejścia do Narodowego Ogrodu Botanicznego, a ścieżki w górę zbocza wspinają się do Narikali i pomnika Matki Gruzji. To jeden z najbardziej skoncentrowanych obszarów godnych uwagi w całym mieście i naturalny punkt wyjścia do wejścia na twierdzę.

Do góry