Wpisz „Georgia” w wyszukiwarkę, a dostaniesz głównie Atlantę. Brzoskwinie, Raya Charlesa, drużynę Braves. Gdzieś niżej, jeśli będziesz uparty, kraj liczący 3,7 miliona ludzi, wciśnięty między pasmo Kaukazu a Morze Czarne — kraj, który po angielsku nazywa się Georgia od czasów średniowiecza i który ani razu nie nazwał tak sam siebie.
Gruzini nazywają to miejsce Sakartvelo. To nie poetycka alternatywa ani nacjonalistyczny ozdobnik; to po prostu nazwa, jedyna w języku gruzińskim, ta z konstytucji, z paszportów i z tablicy na granicy. Georgia to nazwa, którą wybrała dla tego kraju reszta świata — z powodów, które miały bardzo mało wspólnego z Gruzinami, a bardzo wiele z pewną pomyłką.
To jednak dobra pomyłka. Prześledzenie jej po kolei prowadzi przez perskie zmiany głoskowe, nieporozumienie krzyżowców, legendarnego syna Noego i naprawdę osobliwy epizod współczesnej dyplomacji, w którym Gruzja usilnie zabiegała o tę samą nazwę, przez którą myli się ją z amerykańskim stanem — i miała ku temu znakomite powody.
Historia, którą zapewne słyszałeś
Popytaj w Tbilisi, a usłyszysz, uprzejmie i z pełnym przekonaniem, że kraj wziął nazwę od świętego Jerzego.
Dowody wydają się przytłaczające. Święty Jerzy jest patronem Gruzji. Poświęcono mu kilkaset kościołów. Jego święto obchodzi się dwa razy w roku, a nie raz, jak zwykle. Jest na fladze — wielki centralny krzyż należy do niego, a cztery mniejsze krzyże w narożnikach dają w sumie pięć krzyży świętego Jerzego na jednym narodowym sztandarze. Na kolumnie pośrodku tbiliskiego placu Wolności stoi jego złoty posąg przebijający włócznią smoka. Gdybyś projektował kraj tak, by wyglądał na nazwany od świętego Jerzego, zaprojektowałbyś właśnie ten.
A mimo to jest to etymologia ludowa. Niemal na pewno błędna.
Problemem jest kolejność zdarzeń. Nazwa dotarła do Europy Zachodniej, zanim święty mógłby ją prawdopodobnie dostarczyć, i przyszła z kierunku — ze wschodu — gdzie o świętym Jerzym nikt w ogóle nie myślał.
Trop prowadzi przez Persję
Po persku Gruzini byli gurj (گرج). Kraj nazywał się Gurjistan — etnonim plus zwyczajny perski przyrostek -stan, „kraina”, ten sam, który pracuje w Afganistanie, Uzbekistanie i tuzinie innych nazw. Arabski zapożyczył go jako Jurz albo Kurj. Turecki do dziś używa formy Gürcistan. Ormiański poszedł zupełnie własną drogą, z Vrastan, ale to osobna historia.
To właśnie ta nazwa dotarła do Europy. Krzyżowcy i pielgrzymi w Ziemi Świętej — gdzie gruzińscy mnisi od stuleci utrzymywali swoje wspólnoty, i dokładnie tam te dwa światy się spotkały — usłyszeli coś w rodzaju Gurj lub Gurjistan i oddali to po łacinie oraz w językach narodowych jako Georgia, a także jako Jorgania, Giorginia i kilka innych prób, które się nie przyjęły.
A potem to sobie wyjaśnili. Oto ludzie zwani jakoś jak gurj, czczący świętego Jerzego z intensywnością niezwykłą nawet jak na średniowieczne standardy, których rycerze jeździli pod jego krzyżem. Wniosek był nie do odparcia i całkowicie błędny: to musi być kraj świętego Jerzego. Jacques de Vitry, trzynastowieczny biskup i kronikarz, podaje dokładnie takie wyjaśnienie. Franz Ferdinand von Troilo powtarza je stulecia później. To zgrabna historia, a zgrabne historie podróżują daleko.
W rzeczywistości gurj i George brzmią podobnie przez czysty przypadek, a Europejczycy odtworzyli świętego z dźwięku. Perskie słowo nie ma z greckim imieniem Georgios absolutnie nic wspólnego.
Co więc znaczy gurj?
Uczciwa odpowiedź brzmi tu: nikt nie jest pewien, a każdego, kto twierdzi inaczej, warto traktować podejrzliwie.
Najczęściej przytaczana teoria wywodzi je ze staroirańskiego rdzenia oznaczającego wilka — vrkān, „kraina wilków”, który przetrwał w nazwie regionu Gorgan i we współczesnym perskim gorg. Przejście kartwelskiego v w g wewnątrz rodziny irańskiej jest regularnym rozwojem, a nie wygodnym zbiegiem okoliczności — i to właśnie czyni tę teorię atrakcyjną.
Jeśli jest trafna, pojawia się szczegół, który wybrzmi inaczej w zależności od tego, gdzie akurat stoisz, czytając te słowa. Vakhtang Gorgasali, piątowieczny król, założyciel Tbilisi, znany jest z przydomka zbudowanego z tego samego rdzenia: gorgasali, od perskiego gorg (wilk) i sar (głowa) — wilcza głowa, co miało opisywać hełm, w którym ruszał do bitwy. Król, który założył stolicę, i nazwa, której świat zewnętrzny używa wobec kraju, mogą wywodzić się od tego samego zwierzęcia, w tym samym języku — i żadne z nich nie jest gruzińskie.
Nasze biuro mieści się przy ulicy Vakhtanga Gorgasalego. Nie jesteśmy wobec tej teorii neutralni.
Nie jest ona jednak jedyna. Martin Schwartz zaproponował inną drogę: od partyjskiego gurjig, terminu etnicznego powiązanego z Virkʿ — ormiańską nazwą Iberii. Znacznie starsza teoria, spopularyzowana w siedemnastym wieku przez francuskiego podróżnika Jeana Chardina, łączyła Georgię ze starogreckim γεωργός, geōrgos, „oracz”, na tej podstawie, że autorzy antyczni używali podobnego słowa wobec osiadłych ludów rolniczych. To urocza myśl w przypadku kraju, który uprawia winorośl od ośmiu tysięcy lat. Jest to jednak, zdaniem większości badaczy, kolejna racjonalizacja po fakcie — druga próba wyjaśnienia nazwy, której prawdziwe pochodzenie zdążyło się już zatrzeć.
Konsensus naukowy sprzyja ścieżce perskiej. W jej obrębie wilk jest mocną hipotezą, ale nie faktem rozstrzygniętym. Tak właśnie, uczciwie rzecz biorąc, przedstawiają się dowody.
Sakartvelo: nazwa od środka
Nic z powyższego nie ma związku z tym, jak Gruzini nazywają swój kraj — a to i tak nazwa ciekawsza.
Sakartvelo (საქართველო) rozpada się czysto, gdy tylko dostrzeżesz szwy: sa- + kartvel + -o. Kartveli to Gruzin. Cyrkumfiks sa-...-o to zwyczajny element gruzińskiej gramatyki, znaczący z grubsza „miejsce, kraina”. Sakartvelo to kraina Kartwelów. Na tym polega cała konstrukcja i spotkasz ją ponownie u sąsiadów Sakartvelo: Somkheti to Armenia, Osmaleti — ziemie osmańskie.
Kartveli pochodzi z kolei od nazwy Kartli — centralnego regionu wokół Mtskhety i Tbilisi, który stał się politycznym jądrem kraju i który Grecy oraz Rzymianie znali jako Iberię. Nie chodzi, dla jasności, o tę Iberię, którą są Hiszpania i Portugalia. Ta dublura jest starożytna, niewyjaśniona i irytuje Gruzinów od jakichś dwóch tysięcy lat, co sugeruje, że problem z Atlantą jest mniej nowatorski, niż się wydaje.
Zachodnia Gruzja miała własną nazwę i własne królestwo: Kolchida, dokąd Grecy wysłali Jazona po Złote Runo. Kartli i Kolchida były osobnymi miejscami o osobnych dziejach, a nazwa tego wschodniego ostatecznie pochłonęła oba.
Jedno popularne wyjaśnienie trzeba odłożyć na bok. Usłyszysz — czasem od Gruzinów, czasem od przewodników, którzy powinni wiedzieć lepiej — że nazwa dzieli się na Sak-a-rtvelo i zawiera rtveli, słowo oznaczające winobranie, co czyni z Sakartvelo „krainę winobrania”. Biorąc pod uwagę kwewri i osiem tysięcy lat, wszyscy chcieliby, żeby ta historia była prawdziwa. Wymaga ona jednak przecięcia słowa w niewłaściwym miejscu. Rdzeniem jest kartvel-, a podobieństwo do rtveli to przypadek. Gruzja nie potrzebuje nazwy o winie. Gruzja ma wino.
Kartlos, syn Targamosa, wnuk Noego
Gruzini mają, rzecz jasna, własną opowieść założycielską o tej nazwie — i jest lepsza niż ta krzyżowców.
Pojawia się w Kartlis Tskhovreba — Życiu Kartli, zwykle zwanym Kronikami gruzińskimi — wielkiej kompilacji gruzińskich dziejów, w otwierającej ją części mitologicznej, przypisywanej jedenastowiecznemu kronikarzowi Leontiemu Mroveli, który czerpał z tradycji ustnej być może znacznie starszej; historyk Giorgi Melikishvili datował sam mit na początek ósmego wieku.
Opowieść brzmi tak. Targamos — biblijny Togarmah, potomek Jafeta, syna Noego — podzielił Kaukaz między ośmiu synów. Kartlosowi dał ziemię, na której stoimy. Kartlos przybył do zbiegu Mtkwari i Aragwi, wspiął się na górę nad nim, zbudował tam swój dom i nadał górze własne imię: Kartli. Z tej góry nazwa rozchodziła się dalej, aż objęła cały kraj. Bracia Kartlosa dali początek pozostałym ludom regionu — Haos Ormianom, Egros Kolchom, Kavkasos ludom Kaukazu Północnego, Lekos Dagestańczykom.
Jego syn Mtskhetos, opisywany jako najpotężniejszy z braci, założył przy tym samym zbiegu rzek Mtskhetę — miasto, które stało się stolicą Iberii i w którym Gruzja przyjęła w czwartym wieku chrześcijaństwo. Przysięgę złożoną nad grobem Kartlosa uważano za najbardziej wiążącą w całym kraju.
To mit, nie historia; za Kartlosem nie stoi żadna archeologia, a genealogia jest średniowieczną próbą zaczepienia gruzińskich początków o Stary Testament — dokładnie tak, jak robiła to wówczas większość narodów chrześcijańskich. Mówi jednak coś, czego naga etymologia powiedzieć nie umie. Nazwa pochodzi od człowieka, człowiek od góry, a góra stoi nad zbiegiem dwóch rzek, do którego z Tbilisi dojedziesz w dwadzieścia minut. Ta opowieść jest zakotwiczona w ziemi, na której da się stanąć. Większość narodowych mitów nie jest.
Sakartvelo jako nazwa jednego, zjednoczonego kraju jest młodsza niż mit. Kartli przez stulecia było jednym z kilku królestw. Nazwa jest poświadczona mniej więcej od ósmego wieku, ale nazwą całego państwa staje się po roku 1008, gdy Bagrat III zjednoczył Kartli i Abchazję w jedno królestwo, a słowo po raz pierwszy miało do opisania cały kraj. W konstytucji figuruje od 1995 roku.
Gruzia i dlaczego mylenie z Atlantą jest zamierzone
Co prowadzi nas do części, która ludzi zaskakuje.
Rosyjski nazywa Gruzję Gruziya — od tego samego perskiego gurj, przybyłego drogą północną, po raz pierwszy odnotowanego w relacji rosyjskiego podróżnika w 1389 roku. Przez Imperium Rosyjskie, a potem Związek Radziecki, Gruzia rozeszła się po świecie słowiańskim i dalej: bułgarski, białoruski, chiński, węgierski, słoweński, państwa bałtyckie.
Gruzja spędziła ostatnie dwie dekady, prosząc te kraje, żeby przestały.
Zastrzeżenie nie jest natury językowej. Chodzi o to, że Gruzia, niezależnie od swoich perskich korzeni, wszędzie docierała przez Moskwę i niesie ze sobą dwa stulecia imperium. Jak ujął to w trakcie kampanii jeden z gruzińskich parlamentarzystów, słowo kojarzy się z dwustuletnią przynależnością Gruzji do Imperium Rosyjskiego, a jego rozpowszechnienie było dziełem Rosji.
Działa to, choć powoli. Izrael zrezygnował z nazwy Gruzia w 2005 roku. Korea Południowa poszła w jego ślady w 2011. Japonia zmieniła nazwę w 2015. A w 2018 Litwa posunęła się dalej, niż ktokolwiek prosił, i jako pierwszy kraj na świecie przyjęła wprost gruziński endonim: po litewsku Gruzja to dziś Sakartvelas. Gruzja odwzajemniła uprzejmość, porzucając wywodzącą się z rosyjskiego Litva i nazywając Litwę Lietuva.
A teraz zestaw obie połowy tej historii. Gruzja poprosiła Japonię, żeby przestała nazywać ją Gruzia i zaczęła mówić Georgia — czyli żeby przyjęła nazwę będącą krzyżowcowym błędem w tłumaczeniu perskiego słowa, gwarantującą wieczne mylenie ze stanem na amerykańskim Południu. Zrobiła to celowo. Mając wybór między nazwą, która cię błędnie identyfikuje, a nazwą, która przypomina, kto cię kiedyś posiadał, kraj za każdym razem wybierze błędną identyfikację.
Mylenie z Atlantą nie jest przypadkiem historii. Jest, na swój niewielki sposób, decyzją.
Co z tym wszystkim zrobić
Praktycznie niewiele — nikt cię nie poprawi za mówienie „Georgia”, bo Gruzini mówią tak samo, kiedy mówią po angielsku. Ale dwie rzeczy warto wiedzieć.
Sakartvelo (sa-kart-VE-lo) nie jest trudne, a użycie tego słowa raz w rozmowie wypada znacznie lepiej, niż można by się spodziewać. Podobnie jak wiedza, że Gruzin to Kartveli. Jak z językiem w ogóle: nie chodzi o biegłość, lecz o pokazanie, że zrozumiałeś, iż jest się czego nauczyć.
A rzecz druga jest taka: całą tę historię da się przejść pieszo. Mtskheta leży przy zbiegu rzek Kartlosa, pół godziny od stolicy. Góra z legendy wznosi się nad nią. Vakhtang Gorgasali, wilcza głowa, założył Tbilisi przy gorących źródłach kilka ulic od miejsca, w którym powstał ten tekst, a łaźnie siarkowe wciąż działają. Święty Jerzy z placu Wolności — święty, który nie nadał krajowi nazwy, ale po cichu przypisuje mu się ją od ośmiuset lat — jest piętnaście minut spacerem od łaźni.
Etymologię można zrobić na piechotę w jeden dzień. Większość krajów nie ma tego w ofercie.
Hikasus Travel ma siedzibę przy ulicy Vakhtanga Gorgasalego na tbiliskiej starówce, kilka minut od łaźni siarkowych, w których zaczęło się miasto. Organizujemy wycieczki piesze i kulturowe po całym Sakartvelo — kraju, nie stanie.


